Taka maniunia byłam

To niesamowite, jak to nasze futro szybko rośnie!

Schronisko w Jastrzębiu-Zdroju

Znajdź nas na Facebooku. Cudowne psy czekają na dom!

Znajdź nas na Facebooku

Pełną gelerię fotek i aktualne aktualności znajdziecie na Facebooku!

Stowarzyszenie Boksery Niczyje

Zapraszamy do Naszych Przyjaciół - pomogli Olimpowi, Zarze, Tysonowi.

Bullterrier Tyson szuka domu

Najlepszy dom poszukiwany :).

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sensi The Amstuff. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sensi The Amstuff. Pokaż wszystkie posty

2015-08-21

Testing

Wsysło nas na trochę...

I zapewne jeszcze chwilę tak będzie - chociaż cicho się łudzę, że w całym tym zamieszaniu znajdę jednak czas na bloga :) Pojawiamy się częściej na Fajsbuniu i tam zapraszamy Was serdecznie. Przyczyna jest bardzo prosta - tam jest łatwiej i szybciej notki umieścić.

Co u Nas?
Ano, sporo zmian, ale to w innym poście :)

Dziś na tapecie będzie testowanie :)

Jakiś czas temu na FB informowaliśmy o zakupie pasa do biegania z psem :) Biedronkowy wypas ;)
Dziś Wam trochę o nim napiszemy. Napiszemy Wam również, co myślimy o produkcie, który otrzymaliśmy do testowania od sklepu internetowego naszezoo.pl

A więc po kolei :)

Pas z Biedronki wygląda tak:

No i powiem Wam, że szału nie ma :) Ale zasadniczo tego się spodziewaliśmy. Na zakup Pańcia skusiła się tylko w ramach sprawdzenia, jak na amortyzowaną smycz i taki wynalazek zareagują psy :) Bo w dalszym ciągu nie potrafimy się zdecydować na jakiś porządny model pasa i smyczy. Za duży wybór jest chyba :D

Na dzień dobry ściągnęłam tą dużą saszetkę, zaraz potem to drugie odblaskowe "niewiemcoto". Została tylko kieszonka na telefon. Wszystkie inne, zbędne przy bieganiu bajery, poszły w odstawkę. Pas wykonany jest z grubej gumy, co już na dzień dobry zniechęca. No ok, jest on może uniwersalny pod względem rozmiarówki, ale nijak się to ma do bezpieczeństwa i wygody. Wiecznie się rozciąga, przesuwa góra-dół i takie tam historie. Karabińczyk do podpięcia smyczy jest solidny i porządny. Niestety już gorzej z taśmą, na której jest przymocowany. Pomijam już ciągłe "brzęczenie" podczas biegu. Ale najbardziej wkurzające (ocena totalnie subiektywna) było nieustające przesuwanie się karabińczyka i torebki po pasie. Wszystkie te akcesoria są luźno nasunięte na pas i podczas ruchu przemieszczają się w sobie tylko znanym kierunku. No chyba, że podążają zgodnie z przemieszczaniem się psa na lewo i prawo ;)



Podsumowując... U nas się nie bardzo sprawdza. Wynika to głównie z temperamentu obu psów. Chociaż na samą smycz nie mogę powiedzieć złego słowa, to jednak przy zapędach Sensi i Zary bywały momenty, że bałam się zerwania smyczy.

Mieszane mamy odczucia. Bo o ile nie mogę z czystym sumieniem polecić, to nie mogę również całkiem skreślić. Mimo wszystko, z braku laku, zdarza się jeszcze używać tego sprzętu. Częściej z Sensi, bo ją łatwiej opanować. Bieganie z tym pasem jest męczące, ale na spokojniejsze spacery ewentualnie się nadaje. Myślę, że dla właścicieli niedużych, spokojnych psów, na wyprawy w las lub góry, gdzie psiak powinien być na smyczy - powinno być ok. Ale zasadniczo nic poza tym.

Macie jakieś doświadczenia z biedronkowym psim sprzętem? Tym, bądź innym? Chętnie poczytamy inne opinie :)

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zanim pokażemy Wam, co testowaliśmy, to tytułem wstępu małe wyjaśnienie :)

Propozycji współpracy/sponsorowanych publikacji itp. mieliśmy już kilka. Zawsze rozważamy za i przeciw i jakoś nie potrafimy przekonać się do faktu sponsorowanych artykułów, umieszczania reklam i linków na stronie bloga. Osobiście nie przepadamy za tego typu marketingiem.

Skusiliśmy się jednak po raz pierwszy na propozycję testowania w ramach Akcji Testowania Produktów od naszezoo.pl i już Wam tłumaczymy dlaczego...

Po pierwsze uno - Skontaktowała się z nami osobiście Pani Magda. Dostaliśmy przemiłego maila, spersonalizowanego, gdzie wymienione były imiona psiaków. I być może to taki chwyt,a być może faktycznie od dłuższego czasu śledzą bloga - nie będę dochodzić ;) Jest nam jednak niezmiernie miło, że ktoś wszedł na bloga, przejrzał go, usiadł na dłuższą chwilę do maila i postanowił się zwrócić do nas imiennie. Zazwyczaj dostajemy informacje w stylu : "jesteśmy megahipersuper firmą od reklamy i proponujemy współpracę... linki, publikacje podesłanych artykułów, możliwość testowania za wystawienie opinii... bo blog ma oglądalność... proszę się zdeklarować".

Po drugie uno - Zostaliśmy ZAPROSZENI do testowania. Nie oczekiwano od nas super recenzji, nie proszono o zamieszenie odnośnika na blogu, linków w artykule.

Po trzecie - to był prezent-niespodzianka. Nie wiedzieliśmy, co będziemy testować do momentu otworzenia paczki :) Obiecano nam jedynie, że prezent będzie wybrany pod kątem psich testerów :)

Przyznam, że z niecierpliwością czekaliśmy na paczkę.
I kolejne miłe zaskoczenie :) Koperta, ręcznie podpisana, z ciepłym listem w środku - no komuś się chciało, a to się ceni - przynajmniej u nas ;)

Mało tego... list jest do Sensi, nie do Pańci ;)


I reszta paczki - chyba ta ważniejsza ;) Gryzak Denta Fun od Trixie, który w naszezoo.pl możecie znaleźć pod tym linkiem.


No więc testujemy od jakichś 2 tygodni dość intensywnie :) Przesyłkę mieliśmy trochę wcześniej, ale z lekkim opóźnieniem wpadła w psie zęby. Pierwsza myśl - wybrali idealnie ;) Sznurek - czyli coś, co dziewczyny uwielbiają. Do tej pory sznurek wzbudza więcej emocji u dziewczyn, niż sam gumowy gryzak na końcu :) Musielibyście widzieć minę Sensi, kiedy pierwszy raz dziabnęła gumę ;) Takiego "włochatego" gryzka jeszcze nie miała w paszczy.

Gryzak jeszcze "żyje", co dobrze świadczy o jakości wykonania. Memłany jest przez dwa amstaffy i doga niemieckiego, więc chyba nie jest źle :) Taurus (dog) upodobał sobie właśnie gumowy gryzak i przynajmniej raz dziennie urządza sobie czyszczenie zębów :)

Pierwsze wrażenia? Kupiłabym :) Można memłać, przeciągać się, uciekać. Póki co jeszcze w całości, lekko zmechacony sznurek, guma się trzyma. Cała trójca ma zabawę. Długość odpowiednia, ani duży ani mały. Myślę, że przy najbliższej wyprawie nad wodę weźmiemy Denta Fun ze sobą jako aport. Ciekawe, czy się sprawdzi?! ;)
Nie testowaliśmy jeszcze na dworze z jednego powodu - jest jeszcze taki ładny i kolorowy :D Ale to kwestia czasu i wtedy będzie okazja sprawdzić również, jak wytrzyma czyszczenie :)

Dziękujemy Pani Magdzie i naszezoo.pl za super kontakt i prezent :)

A Wy piszcie w komentarzach Wasze wrażenia z zabawy z Trixie Denta Fun :)
A może macie swoje, sprawdzone, pancerne gryzaki?

Pozdrawiamy :)

2015-06-05

Refleksja o Zarze

Tak mi się dziś wzięło na refleksję, bo patrzę na tą Zary mordę i w sumie nie rozumiem, czemu jej nikt nie chce...

Je to to (Zara) wszystko. 
Dziś np zielonego ogórka, bo jak w kuchni kroją, to trzeba brać. Sensi vel królewskie podniebienie zielonym ogórkiem gardzi. Wymemłała i wypluła, to Zara posprząta - marnować się przecież nie będzie. Z karmą specjalnie wymyślać nie trzeba przy Zarze - przy Sensi już gorzej. Na nic uczulona nie jest (odwrotnie do Sensi).

Ok, trzeba czasem uważać z tym Zary apetytem, co nam się psina nie opcha za bardzo... Np wtedy, jak wpadnie na genialny pomysł, żeby wygryźć dziurę w worku z karmą, kiedy pańcia z drugim psem na szybkie siku wyszła (dosłownie 10min). Znaczy, nie żeby Zara była niezadowolona albo chora z tego powodu - po południu normalnie w kuchni na miskę czeka z cieknącymi strużkami śliny. Bo przecież śniadanie było tak dawno temu!
Dla zainteresowanych - zawartość worka z karmą wydostawała się jeszcze kilka dni (łącznie oczywiście z samym workiem, bo przecież nie było czasu strzępków z karmy wybierać). W międzyczasie wyglądała jak tucznik i siłą rzeczy mniejsze porcje karmy przydzielane były - ooo i to jest tragedia ;)

Pokarmowe alergie się jej nie trzymają, inne również.
Kąpać się w bajorach może bez problemu, taplać w każdej kałuży, biegać w trawie - i nic. Trochę to dla mnie dziwne po doświadczeniach z Sensi, która aktualnie znów cały brzuch w krosty po kąpieli ostatniej na świeżym powietrzu.



W domu, to Zary prawie nie widać.
Tu czuje się najlepiej i najbezpieczniej. Chociaż każdy hałas w kuchni (np spadnie garnek itp) powoduje u niej strach i najczęściej zwiewa z podkulonym ogonem i głową przy podłodze do klaty. Zazwyczaj wtedy nie reaguję i czekam, aż jej cykor przejdzie i sama wróci.
Lubi swoją klatkę, a jeszcze bardziej lubi łazić za mną krok w krok i siedzieć wiecznie przy mnie wypraszając łapą o drapanie (i weź nie podrap, jak się takie cielęce oczy gapią z tym jej przodozgryzem o_O ). Odesłana na miejsce, idzie tam bez problemu (chyba, że aktualnie gotujesz, to odsyłać musisz tak z 10 razy, bo co 2 min przychodzi sprawdzić, czy aby na pewno tam jesteś i czy aby na pewno dalej nie chcesz czymś jej poczęstować).
Jest ogólnie spokojna i niekłopotliwa kiedy ktoś jest w domu. No chyba, że zostaje sama, to potrafi zrobić koncert i reaguje na każdy dziwny odgłos. Ale to od dnia zależy, a też w klatce kennelowej szybko się wycisza i czuje bezpiecznie. W każdym razie póki co sąsiedzi się nie skarżą na całodzienne ujadanie. U nas sprawę rozwiązuje też obecność drugiego psa, a nawet suki. Tak, Zara jest w stanie dogadać się z innymi psami jeśli wie się, jak ją do stada wprowadzić.

Zara bawi się z drugą suką. Serio, serio...
Chociaż wydaje mi się, że musi to być dla niej nowość. Zabawa, nie drugi pies. Często trzeba ją hamować, bo za bardzo się nakręca i zabawa zaczyna przypominać grubą przepychankę - i kilka razy skończyła się ostrzejszym starciem (bo Sensi też nie da sobie w kaszę dmuchać). Wtedy obie zazwyczaj odsyłane do swoich klat na uspokojenie. Po 15 min włazi jedna do drugiej i razem śpią, pocieszając się zapewne, bo je ta wredna matka opierdzieliła po równo.
Zara nie bardzo kuma co się robi z patykiem, czy piłką albo szarpakiem. Pewnie, że goni i łapie ale w domu znosi wszystko do klaty, jak łup. Na dworze bawić się za bardzo nie chce - chya, że w przepychanki z Sensi.



Zara jest psem zdrowym!
Łapy Zary są już naprawione. I bardzo dobrze się goją. Coraz więcej się ruszamy i biegamy. Jest pełna energii i coraz bardziej chętna do psot. Bieganie na krótszych dystansach sprawia jej chyba frajdę. Szczególnie biegi po lesie, gdzie nie rozprasza jej tyle rzeczy, co na osiedlu. Po takim bieganiu psa nie ma przez pół dnia - śpi i wstaje tylko na jedzenie.

Gdzie więc tkwi problem?!

Czy Zara jest psem trudnym?
Owszem. Bywa. Problemem są głównie spacery i jej reakcje na obcych ludzi i psy. Osoby już poznane wcześniej wita merdaniem ogona (nawet widząc je po pół roku przerwy).
Zara ewidentnie była bita i zastraszana. To, jak czasem reaguje na niektóre sytuacje jest tak smutne, że nie da się tego opisać. Czasem zdarza jej się coś poszatkować albo wytachać reklamówkę z plastikowymi odpadkami z kuchni (jak akurat wyjdziemy na spacer). Kiedy pokaże jej się, co narobiła i podniesie lekko głos, to potrafi posikać się ze strachu - częściej, jeśli upominana jest przez Pańcia niż Pańcię. Zakładamy, że krzywdę musiał robić jej mężczyzna.

Wszystkie te zachowania są do skorygowania i jest to opinie nie tylko nasza, ale dwóch behawiorystów, którzy mieli z Zarą do czynienia. Poprawę już widać, bo wróciliśmy do ćwiczenia i normalnych spacerów po operacji. Uczymy ją prawidłowych reakcji na bodźce zewnętrzne. Długa droga jeszcze przed nami, ale efekty są.
Idealnie byłoby, gdyby Zara mogła uczyć się ze swoim nowym, stałym opiekunem i w zaciszu swojego nowego domu. Domu stabilnego i konsekwentnego, gdzie nie musiałaby się dzielić uwagą właścicieli z innym psem.

Marzy mi się dla Zary najlepszy na świecie dom. Dom lepszy niż ma u Nas. Chociaż ciężko się będzie pożegnać. Ale jest, jak jest. Zara została wzięta przez na tymczasowo i niestety na dzień dzisiejszy swojej decyzji zmienić nie możemy.





2015-03-03

Foto-story ;)

Cześć!

Dziś bez zbędnej pisaniny ;)
Walentynkowy spacer tylko we dwoje ;) Zara była akurat na randce u weta i czekała na operację kolan.

Sensi i Taurus ;)













2014-10-21

Bieszczady - Dwernik-Kamień

Dzień piąty.

Cel: Dwernik - Kamień
Wejście: ścieżką przyrodniczą z Nasicznego
Zejście: ścieżką przyrodniczą do Nasicznego

Na ostatnie dni pobytu w Bieszczadach zostawiliśmy sobie trasy lekkie, łatwe i przyjemne. Niezbyt długie i niezbyt wymagające zarówno dla Nas, jak i dla psów. Zakładaliśmy, że po intensywnym początku nie będziemy mieć juz tyle entuzjazmu. W sumie to trochę się pomyliliśmy, bo okazało się, że całkiem sporo i entuzjazmu i sił Nam jeszcze zostało. Tak, jak już wspominałam... to chyba to czyste powietrze ;)
Niemniej jednak fajnie było wchodzić sobie spokojnie na szczyt, usiąść na górze na dłużej i nie martwić się o godzinę i czy zdążymy zejść przed zmrokiem.




Dwernik Kamień (dawniej Holica; 1004 m n.p.m.) – szczyt górski w Bieszczadach położony niedaleko Dwernika i Nasicznego. Nazwę utworzyli kartografowie austriaccy, miejscowa ludność nazywała ten szczyt Magurą, a jego skalisty wierzchołek Kamieniem.

Topografia
Znajduje się w grzbiecie opadającym z Hasiakowej Skały na północny wschód. Od sąsiadującego od południa Jawornika oddziela go przełęcz Prislip o wysokości 845 m. Niegdyś znajdowała się na niej polana, jednakże została zalesiona świerkami. Spływają z niego liczne potoki uchodzące do potoków Hylaty, Kniażki i Nasiczniański oraz do rzeki San. Dwernik Kamień składa się z trzech równoległych grzęd o stromych stokach, odległych od siebie o około 200 m. Na krótkim grzbiecie w północnym kierunku znajduje się wierzchołek Magura (887 m).

Opis szczytu
Sam szczyt jest skalisty z wychodnią z piaskowców. W rejonie szczytu jest polana, z której rozciąga się panorama widokowa na południe, wschód i zachód (widać m.in. Połoninę Caryńską, Wetlińską, Tarnicę czy Łopiennik). Według ludowych podań na przełączce u podnóży najwyższego grzbietu znajdowała się dawniej stajnia, w której zbójnicy trzymali skradzione bydło i konie przed dalszym transportem na Węgry, gdzie je sprzedawali.

Na Dwerniku Kamieniu znajdują się dobrze zachowane okopy z okresu I wojny światowej.

Szlaki turystyczne

  • szlak rowerowy czerwony: Zatwarnica – szczyt Dwernika Kamienia – Przełęcz Nasiczniańska - Nasiczne – Przysłup Caryński – Bereżki
  • szlak rowerowy niebieski: Zatwarnica – stoki południowo-wschodnie Dwernika Kamienia – Nasiczne – Dwernik
  • szlak konny: stoki południowo-wschodnie Dwernika-Kamienia – Nasiczne – Przełęcz Nasiczniańska – Bereżki


Fajny opis trasy znajdziecie również na www.twojebieszczady.net: Dwernik-Kamień

My natomiast wybraliśmy trasę według wskazówek Pana Andrzeja Banacha: Dwernik-Kamień

Niekwestionowanym plusem tej trasy jest to, że nie wchodzimy i schodzimy tą samą drogą (choć można i tak). 


Na szczycie są miejsca gdzie można usiaść i podziwiać widoki :) My tak gapiliśmy jakąś godzinkę...
No dobra... Taurus nie gapił tylko spał ;)





Idąc z psiakami pamiętajcie o zabraniu wody. Na dole przy parkingu jest strumyk i tam czworonogi mogą się napić, ale podczas podejścia i na szczycie wody nie ma. A przynajmniej nie było, kiedy my wchodziliśmy ;)



Jakoś tak troche sentymentalna ta wyprawa była. Czuliśmy w kościach kończący się urlop i tym bardziej chłonęliśmy piękne widoki, jakie zaserwowała Nam pogoda w tym dniu.


Oprócz wpadki pod koniec wyprawy Sensi zachowywała się świetnie. Nie uciekała, nie szarpała się będąc na smyczy... Myślę, że spory udział miał w tym dodatkowy ciężar wpakowany w sakwy ;)



Trasę na Dwernik bardzo polecamy. Pamiętajcie jednak, że jest to trasa dość popularna i bezpieczniej jest prowadzić psa na smyczy - również z powodu tu i ówdzie pojawiających się tabliczek z ostrzeżeniem o spacerujących misiach :D

2014-10-20

Bieszczady - Tarnica

Dzień czwarty.

Czyli kolejny dzień odpoczynku dla psiaków. 
Pogoda niezbyt zachęcająca, ale prognozy pogody (a sprawdziliśmy chyba wszystkie możliwe) nie zapowiadały deszczu.

Informacyjnie dla zainteresowanych, to pogodę sprawdzamy zawsze na 3 portalach i w przypadku różnic staramy się "uśrednić" prognozę lub zabezpieczyć się na każdą ewentualność.

Tarnica (1346 m n.p.m.) – najwyższy szczyt polskich Bieszczadów i województwa podkarpackiego, wznoszący się na krańcu pasma połonin, w grupie tzw. gniazda Tarnicy i Halicza. Należy do Korony Gór Polski.

Szczyt Tarnicy wznosi się ponad 500 m nad dolinę Wołosatki i wyróżnia się osobliwą sylwetką. Od sąsiedniego masywu Krzemienia grzbiet (faktycznie zwornikiem jest Tarniczka) oddzielony jest głęboką Przełęczą Goprowską, natomiast z Szerokim Wierchem łączy się charakterystyczną, ostro wciętą w grzbiet przełęczą o wysokości 1275 m n.p.m., od której pochodzi nazwa góry (w języku rumuńskim słowo "tarniţa" oznacza siodło, przełęcz). Wąski, ostry, nieco wydłużony grzbiet góry, z dwoma wyraźnymi wierzchołkami (1346 i 1339 m n.p.m.), wyścielają złomiska skał i zdobią bruzdy naturalnych zagłębień, a także resztki wojennych okopów. Z południowej strony opada w dół wysoka skalna ściana, a niżej rozścielają się wielkie pola kamiennego rumoszu. Na głównej kulminacji znajduje się punkt geodezyjny i żelazny krzyż ustawiony w 1987 r., upamiętniający – wraz z wmurowaną tablicą – pobyt ks. Karola Wojtyły 5 sierpnia 1953. Tarnica stanowi najbardziej atrakcyjny punkt widokowy w polskich Bieszczadach. Oprócz wspaniałej panoramy najbliższych grzbietów polskiej części Bieszczadów, w pogodne dni można dostrzec: Tatry, Gorgany, Ostrą Horę, Połoninę Równą, Połoninę Krasną i Świdowiec.

W rejon tych gór prowadzą zaledwie dwa piesze szlaki turystyczne. Pierwszy to końcowy odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego (Ustroń – Wołosate), wiodący od schroniska w Ustrzykach Górnych (znaki czerwone). Odcinek ten w swojej końcowej partii jest bardzo atrakcyjny widokowo, prowadząc do przełęczy pod szczytem Tarnicy (1275 m n.p.m.) połoninami Szerokiego Wierchu. Drugim jest bardziej stromy szlak niebieski Biała – Grybów, który prowadzi z Wołosatego bezpośrednio na przełęcz pod szczytem Tarnicy. Z przełęczy na szczyt prowadzi krótki (15 min) boczny szlak koloru żółtego.

Z rzadkich w Polsce gatunków roślin stwierdzono występowanie zarazy macierzankowej.

Piesze szlaki turystyczne (czasy przejścia do przełęczy pod Tarnicą):

szlak turystyczny czerwony Ustrzyki Górne – Szeroki Wierch – przełęcz pod Tarnicą – Halicz – Rozsypaniec – Przełęcz Bukowska – Wołosate:
z Ustrzyk Górnych 3 h (↓ 2:15 h)
z Halicza 1:15 h (z powrotem 1:35 h), z Wołosatego 4:50 h (↓ 4:05 h)

szlak turystyczny niebieski Wołosate – przełęcz pod Tarnicą – Krzemień – Bukowe Berdo:
z Wołosatego 2 h (↓ 1:10 h)
z Bukowego Berda 1201 m n.p.m. 1:40 h (z powrotem 2 h)


My wybraliśmy trasę z Ustrzyk Górnych i zeszliśmy szlakiem niebieskim bezpośrednio do Wołosatego: http://mapa-turystyczna.pl/route/ek7


Widoki zapierają dech w piersiach. Udało nam sie o tyle, że chmury wisiały nad wierchołkami szczytów. Tylko Tarnica była otulona burą watą i dopiero kiedy doszliśmy na przełęcz mogliśmy zobaczyc wierzchołek.


Żeby nie przynudzać... parę klatek z trasy...









Tarnica to taki trochę "must have" wyjazdu w Bieszczady. Trzeba się nastawić na sporą liczbę kompanów podróży. Nawet w mało sprzyjającą pogodę na szlaku spotkaliśmy sporo osób oraz szkolne wycieczki. Ale warto, naprawdę warto :)

Pozdrawiamy!

Fotki z dzisiejszego posta i inne możecie obejrzeć na naszym FB w albumie: Bieszczady - Jesień 2014

Migawki z październikowego pobytu w Bieszczadach. 
Jawornik: http://sensitheamstuff.blogspot.cz/2014/10/bieszczady-jawornik.html
Połonina Wetlińska: http://sensitheamstuff.blogspot.cz/2014/10/bieszczady-poonina-wetlinska.html
Jasło: http://sensitheamstuff.blogspot.cz/2014/10/bieszczady-jaso.html
Tarnica: http://sensitheamstuff.blogspot.cz/2014/10/bieszczady-tarnica.html
Dwernik-Kamień http://sensitheamstuff.blogspot.cz/2014/10/bieszczady-dwernik-kamien.html
Sine Wiry: http://sensitheamstuff.blogspot.cz/2014/10/bieszczady-sine-wiry.html

2014-10-17

Bieszczady - Jasło

Dzień trzeci 

Przyszedł czas na kolejny wypad z psami. Po wycieczce na Połoninę Wetlińską całkiem szybko zregenerowaliśmy siły - to chyba to czyste powietrze ;) Wyspani, zakwasów nadal brak, pełni energii! Pogoda zapowiadała się świetnie, więc po śniadaniu spakowaliśmy prowiant, wodę i całą resztę i w drogę.

Tym razem na Jasło :)
Oj, to była wyprawa! Ale najpierw garść informacji.

Jasło (1153 m n.p.m.) – góra w Bieszczadach Zachodnich, zwana też Wielkim Jasłem w odróżnieniu od pobliskiego Małego Jasła. Położona na terenie gminy Cisna w powiecie leskim.


Góra ta, zwana wcześniej Jasiel lub Wasiel, stanowi najwyższą kulminację pasma ciągnącego się od Okrąglika w paśmie granicznym na północny zachód, w kierunku Cisnej. Na szczycie znajduje się wieża geodezyjna, a pod nią tabliczka oznaczająca szczyt.


Zbocza góry pokryte są buczyną karpacką oraz lasami bukowo-jodłowymi, znaczną ich część stanowią starodrzewy. Występujące w partiach szczytowych polany powstały prawdopodobnie na skutek działalności człowieka. Świadczy o tym brak skarlenia buczyny przy krawędzi lasu, a także pojedyncze drzewa rosnące wśród połonin. Obecność tych polan sprawia, że roztacza się stamtąd widok na wszystkie strony, także na Słowację. W rejonie tym żyje wiele rzadkich gatunków zwierząt m.in.: wilki, niedźwiedzie, rysie, głuszce. Obszar ten jest ważnym ogniwem "karpackiego" korytarza ekologicznego.


Obszar góry Jasło jest objęty ochroną jako część Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego, leży w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego, Międzynarodowego Rezerwatu Biosfery „Karpaty Wschodnie” jest objęty ochroną w ramach ostoi europejskiej sieci obszarów chronionych Natura 2000 Bieszczady (PLC 180001).


Od 1998 roku kolejni wójtowie gminy Cisna popularyzują budowę wyciągów na stokach Jasła widząc w tym możliwość rozwoju gospodarczego gminy oraz czerpania dodatkowych dochodów przez jej mieszkańców. Zaplanowana budowa dużego ośrodka sportów zimowych w postaci trzech wyciągów o długości 2 km, rynny dla snowboardzistów, kolejki wwożącej pieszych latem i wyciągu dla rowerów górskich stoi w sprzeczności z krajowym i wspólnotowym prawem ochrony środowiska. W 1998 roku Wojewódzka Komisja Ochrony Przyrody oraz Rada Naukowo-Społeczna Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych w Krośnie negatywnie zaopiniowała możliwość lokalizacji inwestycji na zboczach góry, która leży w II strefie użytkowania, gdzie niedopuszcza się tego typu inwestycji, zgodnie z planem ochrony Ciśniańsko - Wetlińskiego Parku Krajobrazowego. Ponadto na obszarach ostoi Natura 2000 niedozwolone są inwestycje znacząco oddziałujące na środowisko.


Pieszy szlak turystyczny

Przez wierzchołek biegnie czerwony szlak turystyczny czerwony Główny Szlak Beskidzki na odcinku Cisna – Smerek.

z Cisnej 3.30 h (↓ 2.30 h)


z Okrąglika 0.30 h, ze wsi Smerek 3.45 h (↓ 3 h)


Z przełęczy w Przysłupiu (681 m) wybiega nie oznakowana, ale uczęszczana trasa na Jasło oraz Małe Jasło-doskonały punkt wypadowy w kierunku Okrąglika i granicy polsko-ukraińsko-słowackiej.



Ze Strzebowisk na Jasło: http://www.twojebieszczady.net/jaslo.php

Kolejną fajną opcją na całodniową wycieszkę jest szlak: Cisna - Małe Jasło - Jasło - Okrąglik - Fereczata - Smerek (wieś) Dokładny opis znajdziecie na stronie Twoje Bieszczady.





Nasz wypad wcale nie zapowiadał atrakcji, ale niestety w przypadku nieoznakowanych tras i wskazówek "na gębę" bywa czasem tak, że wychodzi na odwrót.
Kierowani wskazówkami Naszego gospodarza (pójdziecie tu, skręcicie tam, potem prosto go góry i będziecie na Jaśle...) ochoczo wyruszyliśmy w drogę...

żeby po jakichś 20 min zgłupieć...

... czy to napewno ta ścieżka, czy to jeszcze nie tu?! Ale nie wygląda...

...no i poszliśmy dalej, fajnie się szło (właśnie w stronę Strzebowisk) drogą między łąkami...

...potem po kostki w błotku w małym zagajniku - tu już wiedzieliśmy, że coś Nam nie wyszło, ale stwierdziliśmy, że nie będziemy się wracać ;) Mieliśmy zeskalowane mapy topograficzne i włączony GPS, więc wszystko grało...

...dopóki nie wleźliśmy przez przypadek komuś na posesje... Młody właściciel nie był zadowolony (w sumie sie nie dziwię), ale też był na tyle "uprzejmy", że kazał nam wracać skąd przyszliśmy i nie obchodziło go, że się zgubiliśmy. Nie udzielił nam żadnych wskazówek i nie pozwolił przejść przez podwórko - do drogi, na którą chcieliśmy się dostać było jakieś 3-5 metrów. Zostało Nam przedostać się przez kolejna łąkę i strumyk i w końcu doleźliśmy na asfalt...

...potem znów trochę bładziliśmy, ale finalnie znaleźliśmy szlak konny i tymże szlakiem postanowiliśmy iść dalej. A łatwo nie było ;)

...po chwili wyleźliśmy na polanę i tam zrobilismy postój, a psy postanowiły sie powydurniać...






A plan to wogóle był taki, żeby iść tą trasą z Przysłupia właśnie na Jasło, Małe Jasło i tam zejść znów do Przysłupia. No właśnie... plan był ;) a wyszło kółeczko, doszliśmy tylko na Jasło i stamtąd w dół do domu. wyszło inaczej, ale wcale nie znaczy, że gorzej. Dopiero pod szczytem spotkaliśmy turystów, szliśmy "na oko" (taki trochę dreszczyk emocji) przez leśne przecinki, odkryliśmy piękne zakątki, a widok z Jasła jest piękny.


Od polany było juz tylko w stronę szczytu, morale się podbudowało - jednak mieliśmy dojść na szczyt :)



W końcu udało się wyjść z lasu i ukazał Nam się piękny widok. Tu zatrzymaliśmy się na chwilę.


A jeszcze kawałek dalej wleźliśmy w polanę jagód i ścieżynkami wydeptanymi przez zwierzaki i chyba nielicznych turystów (były odciski butów) deptaliśmy dalej. Pieknie tam było!


Taka sytuacja!


W końcu weszliśmy na ścieżkę, która pierwotnie mieliśmy przyjść i tu już droga na szczyt była formalnością :)


Taurus buszujący w "zbożu" podczas kolejnego postoju.


A tu już widok z Jasła na Połoninę Wetlińską. Całe to "łyse" pasmo przeszliśmy bez psów dnia poprzedniego. Fajnie było na to spojrzeć z innej perspektywy.


!!! Na tą wyprawę również warto zabrać ze sobą wodę dla psów !!!

Fotki z dzisiejszego posta i inne możecie obejrzeć na naszym FB w albumie: Bieszczady - Jesień 2014

Migawki z październikowego pobytu w Bieszczadach. 
Jawornik: http://sensitheamstuff.blogspot.cz/2014/10/bieszczady-jawornik.html
Połonina Wetlińska: http://sensitheamstuff.blogspot.cz/2014/10/bieszczady-poonina-wetlinska.html
Jasło: http://sensitheamstuff.blogspot.cz/2014/10/bieszczady-jaso.html
Tarnica: http://sensitheamstuff.blogspot.cz/2014/10/bieszczady-tarnica.html
Dwernik-Kamień http://sensitheamstuff.blogspot.cz/2014/10/bieszczady-dwernik-kamien.html
Sine Wiry: http://sensitheamstuff.blogspot.cz/2014/10/bieszczady-sine-wiry.html