
Cześć i czołem!
Tak, tak... Nie przewidziało Wam się :) Ruszyliśmy (całkiem spontanicznie) zadki i w końcu dotarliśmy na nasz pierwszy dogtrekking. Padło na Puchar Polski, bo i w miarę blisko i trasa MINI wydawała się rozsądna, jak na pierwszy start.
Startowałam ja (Pańcia) + Sensi + kolega Marek (doświadczony w biegach bez futra). Zara, ze względu na zrastające się jeszcze kości, musiała zostać w domu. Taurus też już przeszedł na emeryturę...