2013-08-23

Ludzie - potwory

Witajcie,

Wczoraj mnie "potrzepało" po jednej informacji, a dziś sobie czytam post u Czerwonej Filiżanki i mi się łzy do oczu cisną. Ludzie potrafią być potworami! Wczoraj taki potwór otarł się o moje życie... nie osobiście co prawda, ale pośrednio. Ale po kolei...

Dwa dni temu pisze do mnie znajoma bullomaniaczka : "Carla słuchaj... jest sprawa... znajoma znajomej... amstaff szuka domu... młody, zdrowy, z rodowodem..."

Informacja z wczoraj : PIES UŚPIONY!!!



Historia od początku (w wersji, jaka dotarła do mnie - więc subiektywna zapewne) :

Dwia młode dziewczyny, jakieś dwa lata temu, postanowiły kupić sobie szczeniaka "na spółkę". Padło na błękitno-białego amstaffa z hodowli. Dziewczyny mieszkały razem w wynajmowanym mieszkaniu, opiekowały się psem, wszystko było ładnie pięknie.
Do dnia, w którym dostały wypowiedzenie umowy najmu mieszkania...
I pojawił się problem, bo nie mogły zabrać psa ze sobą. 

Jedna z dziewczyn, przez swoją znajomą, skontaktowała się ze wspomnianą bullomaniaczką. W ten sposób informacja dotarła do mnie. W związku z tym, że pies przebywał w moim mieście zaoferowałam się z pomocą - "gdyby się waliło i paliło, gdyby pies potrzebował domu na już - wal, jak w dym. Jeśli trzeba, to wezmę psa do siebie na tymczas". Już zbyt wiele znałam sytuacji, gdzie pies skończył za Tęczowym Mostem bo nie znalazł domu, a schronisko psa nie chciało przyjąć.
Cieszyłam się na nowego tymczasowicza. Piękny, 2 letni, łagodny samiec... Sensi będzie w siódmym niebie.
Umówiłyśmy się z bullomaniaczką, że jak tylko dostanie info od właścicielki, to da znać.

No i dała... następnego dnia rano... że pies został uśpiony...

Druga z dziewczyn pojechała do weterynarza i uśpiła psa!!! 
Weterynarz kazał podpisac papierek i po prostu psa uśpił. Nie interweniując, nie dzwoniąc do schroniska, nie informując żadnej fundacji - NIC!!! Zero akcji.
Fakt, że nie wiadomo, co mu to dziewcze nagadało. Ale nie zmienia to faktu, że weterynarz uśpił młodego i zdrowego psa bez mrugnięcia okiem.

Znam dane tych dziewczyn. Wiem, który weterynarz wykonał eutanazję... i co teraz?!
Zgłosić weterynarza i narobić mu "gnoju", bo właściciel uparł się na takie, a nie inne rozwiązanie?! Bo pies miał pecha trafić na ... żeby się nie wyrażać... a nie właściciela?! Skontaktować się z tymi dziewczynami i powiedzieć, co myślę?! Upublicznić ich dane i narazić się na problemy?!

Psa już nie ma... a to jemu miałam pomóc... teraz już nie mogę...

Z drugiej strony nie można zostawić tej sprawy, żeby o niej zapomniano!!! Tak się nie robi! Przerażająca jest znieczulica i głupota tych dziewczyn. Brak jakiejkolwiek odpowiedzialności za żywą istotę! Przerażające jest zachowanie weterynarza, który po prostu przyjął do informacji i wykonał zastrzyk!

Wczoraj po prostu ręce mi opadły... i tak wiszą do dziś... I to są właśnie te dni, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę, że może chcieć pomóc i pomaga i ratuje... ale to wciąż za mało i to się nigdy nie skończy...

Jest mi po prostu potwornie przykro i wstyd...

***************************************
Update : 27.08.2013

Okazuje się, że "włascicielki" psa ukończyły kurs na asystenta trenera psów!!! Były w ciągłym kontakcie z hodowcą. Już w październiku chciały psa oddać i hodowla zaoferowała, że psa weźmie do siebie. W międzyczasie dziewczyny znalazły psu dom. Hodowla była w kontakcie z nowym właścicielem. 
Dzisiaj dostali info, że pies został uśpiony i byli w ciężkim szoku. Są załamani. Pies w zeszłym roku zajął II miejsce na wystawie (II najlepsze szczenię w rasie). 
Hodowla nie zostawi sprawy bez echa...

9 komentarzy:

  1. Nie masz się czego wstydzić, nie zrobiłaś nic złego. Płakać mi się chce, jak to czytam i w głowie mi się nie mieści, ze te dziewczyny zrobiły coś tak strasznego. Zdrowy, młodym, radosny pies, a one tak po prostu... pozbawiły go życia, mimo, że czekał na niego dom. Sama nie wiem co w takiej sytuacji zrobić najlepiej. Jedno jest pewne, ze tego nie można tak pozostawić. Czy w ogóle eutanazja zwierzęcia zdrowego jest legalna? Nawet, gdyby nagadała mu bóg wie co, to wet ma obowiązek to sprawdzić. Jak to w ogóle funkcjonuje ? Wszędzie jest bałagan...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jedna dziewczyna zaprowadziła psa, nie wiem co zawiniło może nie taka komunikacja miedzy nimi...nie wiem. Strach przed takimi "lekarzami".... musiała podpisać bo klinika musi sie rozliczać z morbitalu. A lekarz za odpowiednią opłatą może za opłatą "znaleźć" u psa "ciężką chorobę"....

      Usuń
    2. Ciężką choroba trwa jednak trochę i lekarz musiałby spreparować odpowiednią dokumentację a to już śmierdzi prokuratorem...

      Usuń
  2. Takiemu lekarzowi wystarczy czasem dać w łapę i morbital idzie... szkoda... cokolwiek nie zrobisz psu życia nie wrócisz...
    Ale... można innych uświadamiać, że są fundacje, fora...itd. Nie wiem może też zmiejszyć nagonkę na ludzi oddających psy bo też może boją się presji i tekstów o odpowiedzialności... kiedyś czytałam na stronie fundacji AST, podobny przypadek przyszedł facet z śliczną rasowa sunią o wzorowym stanie zdrowia...właściciel chciał uśpić bo prace stracił...jakoś fundacja sie zaopiekowała w sensie, że z karmą pomogła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale można zgłosić do Powiatowego Lekarza Weterynarii fakt uśpienia zdrowego psa.
    Na drugi raz 10 razy się zastanowi zanim to zrobi.
    Mam nadzieję, że dziewczyny nie studiowały na weterynarii...

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie przykra historia :( Szkoda, że te dziewczyny nie wstrzymały się chwilę, przecież są DT (sama oferowałaś pomoc), można zgłosić się z problemem do hodowcy (zdarza się w takich przypadkach, że hodowca bierze psa i sam szuka mu nowego domu), rozwiązanie na pewno by się znalazło i psiak by żył. A wet? Szkoda gadać... ale widocznie takich nie brakuje, kopiowanie niby też jest zakazane, sprzedawanie psów w typie niby też, a znajomy jakiś czas temu kupił ASTa "rasowego bez rodowodu", a potem ciachnął mu uszy. Wet na to "ale jakby co, to mnie nie znasz" ;).

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest nienormalne, jeszcze nienormalniejsze są te dwie dziewczyny.
    Głupota ludzka i tyle. Według mnie weterynarz nie powinien wykonać eutanazji gdy nie ma słusznego powodu. A jak nie to psa oddać do schroniska, wysyłać ogłoszenia, istnieje też DT taki jaki byś ofiarowała młodemu. Szkoda mi psa.
    Na Twoim miejscu zgłosiłabym weterynarza.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. pozdrawiam i zapraszam do udziału w moim rozdaniu:

    http://czerwonafilizanka.blogspot.com/2013/09/rozdanie.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama mam psiaka z tej właśnie chodowli z której pochodził "Dumny Kefali" Nie rozumię takiego postępowania, i wiem, że Pan Krzysiu i Pani Ela nie odpuszczą tego tym właścicielką, dla nich każdy pies z ich hodowli jest jak dzieciak.

    OdpowiedzUsuń